|
|
Blog > Komentarze do wpisu
Wybory w Rosji
Moje słowa z poprzedniego wpisu o postępującym "barbarzyńskim" radykalizmie zostały potwierdzone w ostatni weekend w odniesieniu do tragicznych niestety okoliczności, czyli katastrofy kolejowej pod Szczekocinami. Demonstranci w Krakowie, pozbawieni wszelkich zahamowań, nie zawahali się wykorzystać tragedii do celów politycznych, oskarżając rząd, który chce, by Polacy bali się zarówno latać, jak i jeździć koleją, oraz "rządzi od katastrofy do katastrofy". Ważną rolę odgrywał tam znany pracownik, czy też współpracownik telewizji publicznej, i w zgodzie z wszelkimi obowiązującymi standardami, na moje wyczucie, ta współpraca powinna po tak skandalicznym wystąpieniu zostać zakończona. Ale miało być o Rosji. Mieliśmy dwa pewniki: po pierwsze, Putin wygra, po drugie, będą wyborcze oszustwa, czyli wybory zostaną de facto sfałszowane. Ja mam z tym taki problem, że nie widzę żadnego spójnika, żadnego związku przyczynowego między tymi faktami. "Putin wygrał, PONIEWAŻ wybory zostały sfałszowane". Nie ma czegoś takiego. Można by w takim razie spytać, po co fałszerstwa, jak i tak by wygrał. Zresztą, tu kolejna refleksja, z kim miałby przegrać? Czy ktoś potrafi wskazać jedno choćby wiarygodne nazwisko? Jakiegoś rosyjskiego Wałęsę, Havla, Juszczenkę? Z kontrkandydatów zapamiętałem jedynie stały garnitur, panów komunistę Ziuganowa i nacjonalistę Żyrinowskiego, i znów ta powtarzająca się od lat refleksja: Matko Boska, jeśli któryś z nich miałby wygrać, to może lepiej, że jednak nie. Wszyscy (na Zachodzie) są na dobrą sprawę zadowoleni: poprawnie przewidzieli wynik wyborów, złajali władze w Rosji pod przywództwem Elekta i jego komiltonów za oszustwa, wzruszli ramionami, że nic więcej nie da się zrobić, no i teraz będą musieli z tym nowym starym prezydentem rozmawiać, układać się, negocjować - systemy obronne, ceny gazu, politykę wobec Iranu, itp, itd. Ale jest i swoista bezradność, którą wyraża wywiad na portalu polityka.pl z rosyjską socjolog dr Marią Biełousową. Zajrzałem do niego, by wyjaśniły się choć trochę moje wyżej przedstawione wątpliwości, ale rozczarowałem się: żadnego efektu "a-ha!". Wątpliwości jakie były, takie są. Na dowód, i na zakończenie, ostatnie pytanie redaktora Kułakowskiego, i odpowiedź na nie: - Zatem najpierw trzeba odsunąć Putina od władzy, następnie zmienić system polityczny, a dopiero potem zająć się programami wyborczymi? poniedziałek, 05 marca 2012, aps
|